G jak garnek, gotowanie i góra zabawy!

Wszystko u nas ostatnio kręci się wokół garnków.

Zaczęło się od diety Tosia i tego, że musiałam zaprzyjaźnić się z gotowaniem, a potem to już samo jakoś poszło.

Garnki są super! Kiedy mama coś gotuje, Teoś ma się bawić obok na podłodze w kuchni, garnki, podkładki pod kubki, łyżki metalowe i drewniane oraz miski kota dostarczają niebywałych atrakcji (a także hałasu i pełnometrażowego bałaganu).

W powyższym zestawie poszerzonym o plastikową miskę i drewnianą skrzyneczkę, garnki są w stanie wydać więcej ciekawych dźwięków niż piosenka z topu listy przebojów komercyjnego radia. A Teoś ostatnio dźwięki uwielbia. Ustawiamy więc naokoło perkusję, łyżki w łapki i nawalamy! Staram się przemycać proste rytmy do naśladowania i nazywać dźwięki: głośno,/cicho, szybko/wolno. Głośno i szybko wychodzi Teosiowi fenomenalnie.

Dwa garnki o tej samej średnicy i dwie drewniane łychy tak nam się spodobały, że zabraliśmy je nawet na stałe do dziecięcego pokoju. Teraz mają całą masę nowych zastosowań:

  • Segregujemy w nich klocki na czerwone i żółte. Potem te klocki mieszamy drewnianymi łychami i wysypujemy robiąc wielkie łubudu.
  • Wsypujemy do nich fasolę, ziarna kukurydzy, ryż, mąkę i gotujemy zupy. Mieszamy łyżkami, rękami, a nawet stopami. Słuchamy, jakie dźwięki wydaje szalejący w metalowym garnku ryż, jakie kurkurydza, a jakie fasola. Drewnianą łyżką próbujemy przenosić ziarenka z powrotem do plastikowych pojemników, w których spędzają czas wolny od zabawy z Tosiem. Gdy nie udaje się łyżką, kończymy rękami. Rozsypujemy – zbieramy, nawet kot się przyłącza i gania uciekające po śliskiej podłodze ziarenka.
  • Na koniec budujemy wieżę z garnków i plastikowych pojemników. Wieża, wiadomo, powstaje tylko po to, żeby zaraz ją przewrócić. Znów ogromne łubudubu (ulubiony dźwięk Teosia), na szczęście pudełka z ziarenkami były szczelnie zamknięte!
  • IMG_20150213_083230

 

RELAX

Tak się zrelaksowaliśmy, że na prawie dwa miesiące zapomniałam o blogowaniu. Dziś korzystając z dobrego snu Teo oraz braku dobrego filmu na wieczór nadrabiam zaległości.

Czas prawdziwie wakacyjny zaczął się u nas dokładnie 10 dni temu. Kiedy po wizycie u warszawskiego okulisty wróciliśmy prosto do Wyla.

W Wyla nie mamy:

  • fachowej rehabilitacji,
  • profesjonalnej maty do ćwiczeń (ani klinika, ani wałeczka…),
  • spotkań z ciocią Tiną i ciocią Anią,
  • dużego basenu z wirami,
  • wizyt lekarskich,
  • zabawek sensorycznych,
  • regularnego, dyktowanego przez konieczne zabiegi i umówione ćwiczenia trybu dnia,
  • motywacji mamy by regularnie ćwiczyć z Tośkiem.

Za to w Wyla mamy:

  • prawdziwe, a nie z książeczek zwierzaki: świnie, krowy, koty, psy, króliki, kurki, ptaszki, muchy, pszczoły, żaby… Ich realne dźwięki, zapachy, futerka,
  • kolorowe kwiaty, krzaki, drzewa… do wąchania, dotykania, oglądania,
  • piaskownicę
  • basenik i wiadro do kąpieli, oraz całkiem sporą ( w stosunku do rozmiarów Teośka) wannę pływacką,
  • huśtawko- hamak,
  • śliskie od pastowania podłogi dębowe- idealne do jeżdżenia na kocyku,
  • masującą stopy i dłonie babcię,
  • wszędzienoszącego, wierszerecytującego dziadka,
  • ciepły, letni deszcz- kapiący prosto na głowę,
  • pyszne owoce i warzywa z własnego ogródka i lasu,
  • nieograniczoną ilość świeżego powietrza.

i tak w zgodzie z naturą (tą potężną i wszechobecną oraz tą naszą, indywidualną, zwaną inaczej lenistwem) odpoczywamy sobie jeszcze do końca miesiąca.

tak Teoś nie oglądał świnek tylko jaskółki10492392_267899596742060_6906784876481068793_n

SPA odsłona nr dwa

Zrobiliśmy to!

Najpierw:

w dwóch największych garnkach zagotowałam wodę do przyrządzania kaszy manny, jednocześnie gotując w czajniku i przelewając do wanienki kolejne porcje wrzątku..,

jednocześnie mieszając mąkę ziemniaczaną w niedużym rondlu z zimną wodą.

Ufff!

Następnie wlałam przygotowany w rondlu roztwór do zgromadzonego ukropu i…

okazało się, że nie był to najlepszy przepis na kisiel- wyszedł mi mleczny, wodnisty krochmal :/

Dopiero wtedy Lucjan poinformował mnie o konieczności zagotowania powstałej substancji.

Chochlą nalewałam zawartość wanienki do wszystkich pustych garnków garnków. Gotowałam wszystko kolejno na wolnych dwóch palnikach i wlewałam z powrotem do wanienki..

Udało się! wanienkę wypełnił białawy kisiel!

Tak, cały czas mieszałam kaszę mannę w dwóch największych garach, ostatecznie dodając do niej całą paczkę ryżu.

Teraz czekanie aż wszystko trochę wystygnie. Robimy masaż Shantala i zaczynamy zabawę!

Teo:

najpierw zdziwiony, potem zadowolony, wreszcie zrelaksowany. W śliskim kisielu ruchy wychodziły mu sprawniej, nogi wędrowały wysoko do buzi, po czym chlupały z rozbryzgiem na okoliczne ściany. W końcu wyciągnął się, ręce założył za głowę i delektował się żelowym ciepełkiem niczym w SPA.

Z manno-ryżem było równie fajnie. Drobinki kaszy osadzały się na całym cielsku, a cięższy ryż z dna wanienki masował plecy. …

A ile zabawy miały nasze dorosłe dłonie paplając się w tych mieszankach!

Tylko jeszcze nie dopracowaliśmy końca całej przyjemności.  Kto będzie po tym wszystkim sprzątał i jak przenieść Teosia pod prysznic bez krochmalenia moich spodni, koszuli oraz podłogi pod nami??

 

 

 

pozytywne wibracje cz.2

Zniecierpliwienie w oczekiwaniu na nowy gadżet wzrosło tak, że postanowiliśmy skontaktować się z dostawcą, oto wiadomość otrzymana w odpowiedzi:

Witam,

Masażer zostanie wysłany dopiero jutro. Niestety mieliśmy problemy z systemem informatycznym w firmie i wysyłka towarów się opóźniła;/ Z racji tego do paczki dodamy prezent gratis tak aby zrekompensować dłuższe oczekiwanie. Paczkę wyślemy jutro rano więc powinna być w piątek na miejscu;)
Przepraszamy za zaistniałą sytuację.

Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru;)

sexshop

Prezent gratis?? ciekawe czy też nada się dla Teosia ??

pozytywne wibracje

Masażer łechtaczki- na ten gadżet czekamy z niecierpliwością całą rodziną. Zakupiony w sex shopie, w okazyjnie niskiej cenie, przybędzie do nas paczką Poczty Polskiej w nadchodzącym tygodniu. Po co? Czyżbym marzyła o oryginalnych doznaniach seksualnych? Ha, ha…niestety, rozczaruję Was! Ten wyjątkowy przyrząd o wdzięcznej nazwie jest niezbędny do masowania punktów Moralesa na buzi Teo! Trochę nas ten zakup zawsztydził. Trochę też czujemy się zażenowani (absurdalnością rynku), ale przede wszystkim mocno rozbawieni, bo zakupiony przez nas sprzęt, to nic innego jak wibrator logopedyczny. Poczułam właśnie, że muszę zamieścić na blogu niezwykle ważny apel: „ UWAGA! WSZYSCY ZAOPATRUJĄCY SIĘ W POMOCE LOGOPEDYCZNE! Sprawdźcie dokładnie, bo być może i wybrany przez Was sprzęt, to nic innego jak masażer łechtaczki… Nie dajcie się oskubać kupując sprzęt logopedyczny za 200zł!” My sprawdziliśmy i zaoszczędziliśmy, nasz sprzęt pochodzi od tego samego producenta ; marka ta sama; model ten sam; wygląd, kolor, kształt także; końcówki identyczne. Brakuje tylko papierkowej naklejki z napisem „terapia logopedyczna”, no i cena jest 80% niższa. Tak więc będziemy masować twarzyczkę Teosia gadżetem z sex shopu. To nic.. świetnie się wpisze w klimat najnowszych zabawek: pumeks, prażona kukurydza, folia bąbelkowa.

domowe laboratorium poznawania świata

W naszym Domowym Laboratorium Poznawania Świata znajdują się:

- 3 myjki kąpielowe, każda inna: z gąbki, z siatki i ze sznurka;

- kłębek wełny;

- duży pęk plastikowych korali w różnych kolorach (szary, niebieski, fioletowy, różowy);

- plastikowa butelka z pociętymi sznurami korali czerwonych, granatowych i żółtych;

- duży metalowy dzwonek na czerwonym sznurku;

- paczka fasoli Duży Jaś;

- ampułki z goździkami, cynamonem, kawą, miętą- do wąchania;

- kawałek czerwonego szyfonu umieszczony w rolce po papierowych ręcznikach;

- „śnieżna kula” zrobiona z białej kartki do ksero;

- drewniane instrumenty muzyczne: flet, cymbałki, marakasy;

- kosmiczna lampa ze światłowodami;

- pies: Rufus (wielofunkcyjny);

- donica z miętą cytrynową do macania i wąchania;

- duża piłka fitness oraz małe piłeczki do masażu

Jeżeli ktoś ma pomysł jakie jeszcze eksponaty możemy umieścić w naszym laboratorium prosimy o wpis.

 

Dziś dotykaliśmy…

  •  taśmę do ćwiczeń dynabend babci Anki
  •  wykrochmaloną, zakurzoną serwetkę dzierganą z białego kordonka
  •  parcianą podkładkę na stół
  • stożkowatą muszlę – kłującą na końcu i chropowatą na powierzchni
  • paczkę chusteczek higienicznych

Nie zdążyliśmy jeszcze odwiedzić żadnego fizjoterapeuty, rehabilitanta ani innego specjalisty, ale, żeby nie marnować czasu, zdajemy się na internet (tylko te sensowniejsze strony), własną intuicję oraz wiedzę dziadków i zaczynamy pierwsze usprawnianie Tośka. Na początek proste ćwiczenia sensoryczne, między innymi dotykanie powierzchni o różnych fakturach.

SPA

Jednym z pierwszych „usprawnień” jakie zaczęliśmy stosować na Teo jest masaż Shantala. Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionej masażystki przekonaliśmy się do jego prostej formy i udaje nam się samodzielnie masować Tośka  każdego wieczora. Oczywiście zapewne jest to masaż trochę w naszej własnej interpretacji, bo po kilku pierwszych razach przestaliśmy kurczowo trzymać się instrukcji, dostosowując się do reakcji Tośka, ale podstawowe figury i założenia zostały bez zmian. Co ważne, Teoś zaakceptował takie wieczorne masowania (najbardziej lubi na brzuszku, najmniej na twarzy) – zresztą nie ma się mu co dziwić, mało kto ma tyle szczęścia, by od razu po urodzeniu mieć w domu prywatne SPA :)

 

Wskazówki od Pani Kasi:

MASAŻ SHANTALA

Pozycja: na nogach masującego – na plecach/ wzdłuż ud, na brzuchu/ w poprzek ud

Czas: od 5 do 20 minut (przerywamy, kiedy dziecko płacze lub robi się niespokojne), przed kąpielą

Przeciwwskazania: astma, otwarte rany, gorączka

Wskazówki:

  • ruch masujący w kierunku od serca, ruch powrotny delikatne głaskanie
  • nie odrywamy rąk od dziecka, zawsze w kontakcie z ciałem jest przynajmniej jedna dłoń
  • każdy ruch powtarzamy przynajmniej 3 razy
  • w okolicach nadgarstków i stawów skokowych ruch zwalniamy i wykonujemy delikatniej
  • używamy oliwki dla niemowląt

Przebieg:

Rozsmarowujemy oliwkę na własnych dłoniach.

BRZUCH

  • ruch dłoni od szyi do podbrzusza / naprzemiennie jedna i druga dłoń ułożona w poprzek ciała dziecka
  • obie dłonie równolegle / ruch jednoczesny po bokach od ramion do podbrzusza
  • dłonie skrzyżowane / ruch po x od szyi do podbrzusza – powrót po bokach
RĘKA
  • lewą ręką chwytamy nadgarstek lewej rączki, prawą dłonią obejmujemy ramię i kolistymi ruchami masujemy w kierunku dłoni
  • przekładamy nadgarstek do prawej ręki i lewą dłonią wykonujemy koliste ruchy od obojczyka do dłoni
DŁOŃ
  • kciukiem, kolistymi ruchami rozcieramy wewnętrzną stronę dłoni, nadgarstek i grzbiet dłoni
  • rozprostowujemy i zginamy palce
  • POWTARZAMY WSZYSTKIE RUCHY NA PRAWEJ RĘCE I DŁONI
BRZUCH cd
  • głaskanie zgodne z ruchem wskazówek zegarka łapiemy za stópki i przegłaskujemy drugą dłonią całe ciałko od szyi do stóp
NOGA, STOPA
  • ruchy jak z rękoma
  • na stopie warto rozmasować kciukiem paluch i łuk pięty
PLECY
  • jedna dłoń mocno przylega do pośladków dziecka, drugamasuje plecy od szyi do pośladków 
  • (im wolniejszy i płynniejszy ruch tym efekt masażu lepszy !!!)
  • jedną dłonią chwytamy stópki, drugą przemasowujemy od szyi do pięt
TWARZ
  • opuszkami palców obu dłoni rozcieramy czoło od środka na boki
  • całą twarz masujemy oburącz, od czoła do brody w kolejnych pasmach – linia środkowa, linie boczne
  • opuszkami palców wskazujących rozcieramy nozdrza z góry na dół i z powrotem
  • tak samo kości jarzmowe i żuchwę
  • delikatnie masujemy gałki oczne, po czym palce zsuwają się po nosie i policzkach
ĆWICZENIA PODCZAS LUB PO MASAŻU
  • zginanie stawów – pojedynczo i w „trójzgięciach kończyn”, zginanie i prostowanie paluszków
  • odwodzenie ramion za głowę ruchami „krążącymi”
  • krążenie dłońmi i stopami