Doktorzy po krakowsku…

Zgadnijcie co to??

18190893_10213174632587212_113684133_n

Tak! to zestaw lekarski Teosia i Julki. A w nim:

- Pompka do pojemników próżniowych w roli wysysatora chorób i zamiennie ogromnej strzykawy.

- Woreczki sensoryczne w roli gazików.

- Szydełkowa serwetka w roli okładu.

- Klamerki do wieszania prania wraz z rurką do cewnika (czystą) w roli aparatury do pomiaru funkcji życiowych.

- Bijące serce (wyjęte z julkowego Jaśka) w roli serca do przeszczepów.

- Stara apaszka mamy w roli bardzo długiego bandaża…

itd,itd…

Zabawa w lekarzy-to całkiem zwyczajne… Użycie niekonwencjonalnych sprzętów- to nawet budujące! Ale tego, że podczas sprawdzania gardła poza Aaa, zostałam poproszona także o Ooo, Eee, Iii, Uuu i Yyy- wraz z wizualizacją. To można już tylko wytłumaczyć „krakowskim” stanem umysłu*.

*Przypis dla niewtajemniczonych: Patrz symultaniczno- sekwencyjna nauka czytania wg metody prof Jagody Cieszyńskiej (w skrócie: Metoda Krakowska)

____________________________________

Dawno już chcieliśmy napisać o naszej najcudowniejszej pediatrze, która zawsze bierze pod uwagę nasze zdanie; wie jak bardzo zależy nam na unikaniu syfu z leków i szuka rozwiązań, które zaakceptujemy; nie panikuje z każdego byle powodu, ale też ważnych spraw nie zostawia bez wyjaśnienia- nawet jeśli nie budzą one jeszcze naszych obaw; nie patrzy na T. z perspektywy zespołu Downa, a z perspektywy faktycznie występujących problemów zdrowotnych; nigdy nie mówi „te dzieci tak mają”; docenia nasze najdrobniejsze sukcesy; zawsze ma dla nas czas i cierpliwość; z uwagą pochyla się nad każdą zgłoszoną kwestią; myśli o nas po godzinach pracy…. jest serdeczna, uśmiechnięta, czuła…. Teoś uwielbia ją odwiedzać,a mama Teosia uwielbia przypominać sobie jakiego mamy farta, że Pani doktor K. pracuje właśnie w najbliższej nam przychodni. <3

cisza

U Internetowych Teosomków  od miesiąca cisza. Nie było zdjęć z z jajem z okazji Wielkanocy, nie było topowej listy książek z okazji Międzynarodowego Dnia Książki…

Martwiliście się o nas choć trochę?

U Teosomków w realu słychać bulgotanie w płucach, mokry kaszel i pikanie termometru. Tak właśnie minęły na Święta wraz z przyległościami: tydzień przed i tydzień po.

Dziś już zdrowi, z przyzwoleniem pediatry i resztkami kataru T i J wrócili do przedszkola.

Ufff odetchnęła mama, jeszcze tylko  trzeba zrobić coś z tą pogodą i można rozpoczynać sezon wiosenny.

Powoli nadrabiamy zaległości zdjęciowo-wpisowe.

18195461_10211212950513202_1825643698_oapetyt nie dopisywał…