Magia świąt

Mama: Proszę Teoś, masz jeszcze jedno ciasto.

Teoś: Dziękuje mamo! Kocham Cię!

<3 <3 <3

Ale także:

Drugiego dnia świąt Teoś zrobił kilkakrotnie, kilka samodzielnych kroków (wreszcie przy nas, a nie przy Pani rehabilitantce)

Tata Teosia doliczył się, że Teoś składa zdania z 4 słów, np. Mamo, popatrz kulula (kałuża) wielka!

15748309_10210101694332492_1774457287_o___

EDIT: uczciwie należy zaznaczyć, że pierwsze domowe kroki Teoś wykonał w kierunku Cioci Emilki, mamy Olimpki.

 

Mama alergika gotuje *

15 grudnia. Mama Teosomka zaczyna myśleć o świątecznym menu. Teoś ma już 3 lata i z tegorocznej gwiazdki już na pewno coś zapamięta. Trzeba więc dbać o tradycję , wszędzie musi pachnieć świętami. Mama Teosomka postanawia przygotować dla niego 12 tradycyjnych bezglutenowo-bezmlecznych potraw.

16 grudnia. Dreszcze, zimne poty, bezsenność. Mama Teosomka przypomniała sobie, że choć potrafi i lubi robić wiele rzeczy (nawet prasować!) nie ma wśród nich gotowania :O

17, 18… 20 grudnia. Mama Teosomka pogrąża się w niemocy.

21 grudnia. Po konsultacji z babcią Anką i kilku rozmowach z Panią Dominiką, która gotuje dla Teosia w przedszkolu Koci Łapci mama Teosomka odzyskuje wiarę w święta i przystępuje do działania. Przygotowuje listę zakupów i listę potraw, może nie będzie ich aż 12 ale więcej niż kilka: pachnących świętami, tradycyjnych i zdrowych.

22-23 grudnia. Wielkie gotowanie. Mama Teosomka przygotowuje makiełki z mandarynką, śledziki z morelami, trufle jaglane w śnieżnej posypce, barszczyk, sajgonki z kapustką postną, pasztet z soczewicy, ciasteczka orzechowe, zapiekane ryby, sałatkę z tuńczykiem….

24 grudnia. Wszystko się udało! No może z małymi wpadkami, bo słoik do wekowania barszczu pękł i rozlał zupę na pół kuchni (na szczęście udało się ocalić małe co nieco), a w trakcie sprzątania powodzi przypaliła się kasza jaglana (na szczęście już na koniec gotowania)
Mama Teosomka pęka z dumy i z bólu kręgosłupa, i z podziwu dla swojej mamy i teściowej, które bez narzekania przygotowują wigilię dla całej rodziny i nic przy tym nie narzekają.

Barszcz i sajgonki już wypróbowane, reszta czeka na pierwszą gwiazdkę.

* Tytuł posta zaciągnięty od prawdziwie i pysznie gotującej mamy: http://www.mamaalergikagotuje.pl/

Lista dla M.

Rodzice zawsze mają na wszystko plan…Oczywiście uważają, że najlepiej wiedzą co jest dobre dla ich dzieci ;)

W tym roku rodzice Teosomków zdecydowali wspierać małą motorykę i integrację sensoryczną swoich dzieci. Załatwili więc u Mikołajów sanki oraz ogromną górą klocków, i od listopada subtelnie indoktrynowali dziecięce marzenia. Efekt zadowalający. Na początku grudnia dzieciaki zgodnie podpisywały się pod tą listą życzeń.

Niestety (i stety) ostatecznie wygrały wewnętrzne ideały. Do wigilii zostało kilka dni, a Teoś odpytywany, co by chciał dostać od Mikołaja każdorazowo odpowiadał : KSIĄŻKI

-A nie chciałbyś sanek? (dopytują rodzice) – Nie, książki (odpowiada z przekonaniem Teoś). – A nie chciałbyś klocków? (podpowiadają dziadkowie). – Nie, książki! (odpowiada Teoś podkreślając wykrzyknienie).

Na szczęście Mikołaje znają Teosia, więc i książki oczywiście znajdą się pod choinką, ale czy w zadowalającej ilości ? ;)

15493574_578240529041297_2344111167777423528_o

_________________

na zdjęciu Teoś i Julka przygotowują list do Świętego, jeszcze w temacie sanek poprosili o śnieg. W Wyla już pada, może spadnie i w Bydgoszczy!

koszulki

Dziadek Teosia nie lubi koszulek z nadrukami.Teoś nie lubi koszulek bez nadruków. Gładka = brzydka. Nadruk musi być! Najlepiej zwierzak, albo bohater z bajki… Ewentualnie całość z tkaniny w kratkę, bo kratka to przecież wzór Elmera, a to już coś!

Teoś z Julką trenują samodzielne ubieranie się. Najprzyjemniejsza część treningu to oczywiście rewizja szafy. Teoś wyciąga ze swojej półki kolejno (a czasem z rozmachem także masowo) wszystkie bluzki i komentuje: ta brzydka, ta brzydka, ta brzydka, o Emler.. dooobra! Wkłada bluzkę na głowę/ szyję i dalej: ta brzydka, ta brzydka… o dobra! Przeciska przez głowę kolejną bluzkę, a potem jeszcze kilka. Czasem trafią się jeszcze jakieś spodnie zamiast czapki i skarpetki zamiast rękawiczek. Gotowe.

Trudno ubierać siebie samego, łatwiej potrenować na kimś innym. Dlatego Lolek i Jaś (lalkowie Teosia i Julki)  także mają swoją garderobę: bodziaki, śpiochy, spodnie, kombinacje, skarpety i czapki – wersja na wcześniaka. Teoś skrupulatnie ubiera Lolka we wszystkie dostępne ubrania- warstwami, wyciągając Lolkowe kończyny przez dowolne otwory. Lolek jest zniewolony.

Dwustronna lalka od K’s KIDS to nasza nowa pomoc w treningu motoryki małej tak ważnej przy ubieraniu i rozbieraniu Być może to, że stronę chłopięcą nazwaliśmy Teoś, a dziewczęca Julka  najbardziej przekonało dzieciaki do zabawy. Lalka Julka ubrana jest w sukienkę z suwakami, lalka Teoś w płaszczyk z mnóstwem guzików. Buciki z obu stron mają sznurówki. Początkowo wydawało mi się, że to dość mało opcji, ale myślę, że dzięki tamkiemu rozkładowi dzieciom łatwiej skupić się na trenowaniu konkretnej umiejętności (np.  tylko guziki). W swobodnej zabawie stroną Julkową T. bez problemu opanował zamki. Z guzikiami idze nieco trudniej. Najważniejsze że jest chęć do ćwiczeń, a znając jakość zabawek K’s Kids, czasu na opanowywanie guzików i sznurówek mamy jeszcza bardzo bardzo dużo!

Mama też musi trenować. Nie ubieranie się, ale cierpliwość, której czasem brak gdy w przedszkolnej szatni czeka (bezskutecznie) aż Teoś zdecyduje się sam rozebrać. Choć w tramwaju chwilę wcześniej T.  samodzielnie zdjął czapkę i rękawiczki, i buty, i skarpetki , i to 2 razy z rzędu…

DSC_4035-2