Tajne przez poufne

Teoś mówi dużo.

Julka mówi coraz więcej, z doskonałą dokładnością powielając niedoskonałości logopedyczne Teosia.

Mama rozumie co mówią jej dzieci, bo dzieci posługują się piękniejszą lub brzydszą, ale polszczyzną.

Przynajmniej tak mi się wydawało.

Tymczasem podsłuchuję w tramwaju:

T (do J.) : Kali liki kalikali

J (do T): nie, kali nie! kali nie! Guju coś tam coś tam- nie zapamiętałam do końca.

i oboje rozbawieni krzyczą: Guju coś tam coś tam! Guju coś tam coś tam!

Czy tylko ja nie zrozumiałam? Czy to jakaś przedszkolna gwara? A może już różnica pokoleń? ;)

_____________________________________

Tego samego dnia wieczorem. Teoś wydaje pierdzący dźwięk ustami, po czym mówi: bąk i wybucha śmiechem…- to się nazywa dowcip na poziomie (na poziomie 3 latka oczywiście ;) )

 

dzień Teosomka

Bez wątpienia mocną stroną Teosia jest język. Teoś mówi dużo, mówi chętnie, mówi coraz wyraźniej…

Bez wątpienia wciąż musi jednak pracować nad kompetencjami językowymi, a ciocie terapeutki wciąż podnoszą poprzeczkę.

W domu Teoś niechętnie uczy się z mamą. Sekwencje, układanki, paradygmaty.., ćwiczenia małej motoryki musimy przemycać jako kilkusekundowe przerywniki w zabawie lub precyzyjnie zorganizowane zabawy tematyczne.

Na szczęście są zabawki i zabawy, przy których można uczyć się przypadkiem- zwykle wszystkie zabawy z wykorzystaniem zwierzaków

Naszym ostatnim odkryciem jest tablica MÓJ DZIEŃ z serii Training2s od Ks’Kids

Tablica składa się z 10 kolorowych kieszonek (1 x pogoda i po 3 kieszonki na każdą porę dnia), 20 dwustronnych kart dziennych aktywności (na odwrocie miejsce na podpis) i 6 kart z pogodą. Kwadratowe karty z aktywnościami można wg potrzeb dorobić także samemu, do kieszonek doskonale mieszczą się także zdjęcia z polaroida.

Zastosowań wiele! Można zaplanować przyszły dzień, ucząc się organizacji czynności zgodnie z porami dnia oraz co dla T nie zawsze jest takie łatwe:  trzymania się grafiku i zrozumienia następstwa zdarzeń. Można odtworzyć wydarzenia dnia już mijającego, opowiadając co się dziś wydarzyło. Można planować dzień idealny- w którym robimy tylko to co lubimy …

Kolorowe karty i kieszonki dla Teosia okazały się także atrakcyjną zachęta do trenowania małej motoryki- samodzielnego układania sekwencji zdarzeń i umieszczania kart w kieszonkach, co nie jest wcale takim prostym zadaniem.

Nazywanie, odpowiadanie na pytania, opowiadanie…..czyli gadania, gadanie i jeszcze raz gadanie…. Tego potrzebujemy w każdej ilości!

Bardzo trwałe karty z prostymi i czytelnymi rysunkami przedstawiają spory wachlarz możliwych czynności, ale i tak nie możemy doczekać się aż wśród nich pojawią się także nasze własne- foto karty, które po zakończeniu zabawy z tablicą będę mogły powędrować np do dziennika zdarzeń.

DSC_5597Więcej zdjęć na: https://www.facebook.com/teosomek/photos/?tab=album&album_id=434139826784702

A tablica do nabycia np. tu: http://www.marko-baby.pl/moj-dzien,16581,p.html

 

 

Zrelaksowana mama

To nie ja.

godzina 22, długa na prawie całą stronę lista rzeczy do zrobienia na mijające dziś odhaczona tylko w kilku pierwszych punktach… Potem plany się skomplikowały.. wirus który zamieszkał w nosi Julki chyba pomylił daty i zaatakował akurat dziś rano  w tramwaju do wykonywania zadań z napiętego poniedziałkowego grafiku.

Padnięta po 12 godzinach pędu przeplatanego zmartwieniami o zdrowie maluchów siadłam przed górą prasowania, Kilimandżaro- to chyba najbardziej trafne skojarzenie opisujące jej wielkość.

Wcześniej na siłę i w wrzaskach umyłam Teosia- nie mając natchnienia na cierpliwe negocjacje i  nagadałam Julce żeby wreszcie spała, bo przecież już po 20, a matka głodna- nic dzisiaj nie jadła. A w końcu zostałam sama ze świętym spokojem, pełnym brzuchem i wyrzutami sumienia….

Prasowania i tak już dzisiaj nie zrobię. Za to zasypiam z obietnicą poprawy. Więcej relaksu- mniej spiny. Olać prasowanie! Jutro całą trójką zostajemy w domu- zobaczymy czy moje postanowienie wytrzyma bunt dwulatki i rewolucję trzylatka?

_______________________________

PS. Bunt 2latki choć Julka przechodzi go na bardzo poważnie czasem wygląda raczej przekomicznie.

Wieczór, J. w pidżamie cała nakremowana. Podchodzi do świeżo wypranych ubrań cioci Agaty i zaczyna w nie wtulać  świecąca od kremu buzię. Kiedy prosimy żeby tak nie robiła, bo brudzi  ubrania część Julki : ta od szyi w dół posłusznie odchodzi krok dalej, głowa jednak z demonicznym błyskiem w oku zostaje i łypiąc na nas czy na pewno widzimy z ogromną pasją wciera się w nogawki wiszących spodni. Prosimy jeszcze drugi i trzeci raz, za każdym razem nogi robią krok w nasza stronę a głowa zostaje. J. rozczłonkowana wygląda jak z obrazu Picassa. Mama wybucha śmiechem- nici z konsekwentnego wychowywania ;)

13932717_519781758220508_809838908835770871_n

Podsumowanie Batmana (3 lata)

14469110_10209205478527657_1121922807_nGdyby Teoś urodził się zgodnie z dokładnie zaplanowanym planem trzecie urodziny świętowałby dopiero dziś. Ale, że od poczęcia bardzo lubił niespodzianki świętujemy już od 2 tygodni, a T zgarnia coraz to nowe prezenty ;)

Tymczasem jak co roku przyszedł czas podsumowania: mierzenia, ważenia, wyliczania i wypominania.

Teofil Ireneusz, lat 3, mierzy obecnie 90 cm i od 18 miesięcy waży niezmiennie 10 kilogramów. Ma wszystkie zęby, które 3 latek mieć powinien, a od lata cieszy się nieco gęstszymi włosami ;)

Od prawie 3 miesięcy Teoś jest starszym bratem prawie bliźniakiem młodszej choć wyższej Julii prawie bliźniaczki (sprawa wyjaśniona w osobnym wpisie)

Teoś mówi niezliczoną już dla nas ilość słów, co dzień zaskakując nas czymś nowym. Często poprawiając nas jeśli coś źle nazywamy (np: to nie krowa, to byk…to nie szalik, to paszka (apaszka) itd…) Coraz częściej buduje proste zdania . Wyjątkowo poprawnie odmienia przez przypadki (chyba genetyczne piętno po babci i prababci ma tu swoje zasługi ;)), czasowników używa w 1 i 3 osobie liczby pojedynczej . Liczy i przelicza w zakresie 3. Rozróżnia kolory (najbardziej lubi niebieski); zna nazwy wielu, nawet bardzo egzotycznych zwierząt; zapamiętuje imiona i miejsca, rozróżnia stronę prawą i lewą…  Mówi, śpiewa, mówi i jeszcze raz mówi… i śpiewa… w skrócie: jaka matka taki syn ;)

Od września T. jest pełnoetatowym przedszkolakiem co dzień pracując Metodą Krakowską dzielnie ćwiczy układanie sekwencji (czego nie znosi),  układanek lewopółkulowych (co sprawi mu trochę trudności) i czytanie (co akurat uwielbia i w domu bardzo lubi popisywać się tym czego już się nauczył ;) ) A co dla mamy najważniejsze jako przedszkolak Teoś co dzień zdobywa nowe sprawności z zakresu samodzielności!

Największy problem sprawiają Teosiowi wyzwania motoryczne. Zarówno z zakresu małej motoryki- choć chwytanie pęsetkowe opanował perfekcyjnie,  precyzyjne układanie małych elementów jest dla niego trudne i frustrujące, jak i dużej- choć coraz lepiej panuje nad samodzielnym wstawaniem i udało mu się zaliczyć pierwsze dwa kroki, do swobodnego chodzenia brakuje jeszcze kilku miesięcy ciężkiej, codziennej pracy.

Tak jak rok temu i 2 lata temu… Teoś najbardziej lubi: książki i zwierzątka. Biblioteczka w dziecięcym pokoju powoli przerasta nasze małżeńskie zbiory, a pudło z figurkami zwierząt podróżuje z nami na każde wakacje i na przymusowe wczasy w szpitalu.

***

W pamiątkowym albumie, który prowadzimy Tośkowi od urodzenia (a nawet od jeszcze wcześniej) jest miejsce. gdzie wpisuje się do kogo dziecko jest podobne. Z umiłowania do spania Teoś podobny jest do taty, z rozgadania do mamy, z min do pradziadka Renka, a z oczu do babci Wandy… Ale ostatnio wydaje nam się podobny tez trochę do Batmana- w całym swoim ekwipunku super gadżetów: supersoczewki dzięki której widzi obuocznie, super aparatów słuchowych dzięki, którym słyszy wszystkie dźwięki, superkapci z superwkładkami, dzięki którym stopy trzymają się właściwej pozycji… supertejpów które trzymają napięte mięśnie brzucha… Choć Batman przecież nie miał żadnych supermocy, a Teoś ma! Jak żaden 3 latek potrafi ustąpić w sporze. podzielić się zabawkami… jak nikt potrafi współodczuwać i ze zrozumieniem znosić nawet złości mamy.

Tajemnica Panny Julki

Nie, nie ukrywaliśmy przed Wami kolejnej ciąży mamy Teosomka, i nie, przez 2 lata nie wychowywaliśmy drugiego dziecka w tajemnicy…

Tak, od niecałych 3 miesięcy jest nas 4, a za 21 dni będzie nas 4 także z punktu widzenia prawa.

Choć droga od idei do faktu była dłuższa nawet niż ciąża słonia: podania, badania, szkolenia, praktyki, podania, rozprawy sądowe… , a miedzy każdym z tych etapów miesiące czekania. Jesteśmy wreszcie (a dokładniej będziemy gdy postanowienie sądu się uprawomocni) rodziną zastępczą dla 2 letniej Julki.

Rodziną na dobre i na złe.

Julka zamieszkała z nami już na czas trwania postępowania sądowego i już przez te kilkanaście tygodnie zdążyliśmy zrozumieć, że „na dobre i na złe” nie jest tylko utartym sloganem. Wyobrażenia i rzeczywistość przestały trochę do siebie pasować. Nie wszystkie przeszkody potrafiliśmy przewidzieć i nie wszystkich błędów udało nam się uniknąć… Ale dzięki ogromnemu wsparciu rodziny i przyjaciół przetrwaliśmy i my i Ona. To przede wszystkim Julka dała radę pokonać swój lęk, zaufać nam, poczuć się jak w domu.

Powoli burzymy mur dystansu, są czułości, rozmowy, spokojny sen, spontaniczne zabawy…i jesteśmy: nas czworo… a ich dwoje: dwoje rodzeństwa, które kocha się i kłóci, tak jakby znało się od kołyski.

 13710454_514867585378592_4895503983825105987_o14224915_533571456841538_3475013410092543338_n