Zosia Samosia /albo/ Krawcowa od kołnierzyków/albo/ Przelała się czara goryczy

W 2015 roku Teofil zwiedził w celach diagnostycznych 7 miast (niektóre kilkakrotnie). 4 razy leżał w szpitalu, z czego podczas 3 pobytów był poddany narkozie, w tym dwukrotnie w celu wykonania rezonansu magnetycznego.

Pierwszy rezonans (głowy i gałek ocznych wraz z nerwami wzrokowymi) Teoś miał w kwietniu. wyniki obejrzało i skomentowało 5 różnych neurologów, w tym 2 z tytułem profesora (1 sławny na cały kraj i bardzo drogi). Na temat wykazanych zmian w mózgu Teosia otrzymaliśmy 5 różnych diagnoz od bardzo nas straszących, po całkowicie wszystko bagatelizujących. Żaden z nich jednak nie zwrócił naszej uwagi na ostatnie zdanie opisu badania: Duże ilości płynu w przestrzeni powietrznej obu uszu- zmiany wysiękowe. 

Po 7 miesiącach znów odwiedziliśmy oddział neurologiczny, tym razem w celu zbadania rezonansem odcinka szyjnego kręgosłupa (podejrzenie kręgozmyku w badaniu RTG). Kręgozmyk został wykluczony i w stanie ogólnym dobrym (choć z grypą jelitową) oraz informacją, iż zapis rezonansu jest prawidłowy w 3 dobie wyszliśmy do domu.

Gdy skończyła się kilkudniowa biegunka przeczytaliśmy dokładnie zapis rezonansu, a tam: Duże ilości płynu w przestrzeni powietrznej obu uszu- zmiany wysiękowe. Zaintrygowani dopytaliśmy pediatry, czy jest  to coś niepokojącego. Dostaliśmy skierowanie do laryngologa- termin na końcówkę kwietnia, czyli rok od pierwszego badania i stwierdzenia wysięku.

Oczywiście zdecydowaliśmy się na wizytę prywatną (znów…). Pani doktor potwierdziła obecność płynu, a tympanometria wykazała niedosłuch. Usłyszeliśmy, że rok czasu zwłoki to dużo, że niezbędne jest pilne założenie drenów, że mamy do Teosia mówić bardzo wolno i głośno… Dostaliśmy skierowanie do szpitala. 

Teraz znów czeka nas i narkoza i kolejka (co najmniej kilka miesięcy).

Głowa mamy Teosomka kipi ze złości. Czuje stratę prawie roku czasu, w którym Teoś mógł lepiej słyszeć lub przynajmniej już czekać w kolejce do zabiegu. Kipi tym bardziej, że oddział neurologii oraz laryngologii znajdują się obok siebie, w tym samym budynku szpitala dziecięcego i za sprawą odrobiny dobrej woli lekarzy uszka T. mogły być skonsultowane już po otrzymaniu pierwszego wyniku.

_________________________________________

Krawcowa od kołnierzyków (czyli taka, która pięknie wykroi kołnierzyk, ale już rękawa nie uszyje) to ulubione medyczne określenie babci Teosomka. Jest w nim wiele prawdy. Kiedy badamy mózg nie patrzymy na uszy, nawet jeśli ich obraz z nieprawidłowością wyświetla się w zapisie badania. Oto jeszcze 2 przykłady z 24 miesięcy diagnostycznej podróży Teo.

- Podczas diagnostyki oczu (podejrzenie wady wrodzonej/ jaskry) w katowickim szpitalu mama Teosia analizując z Panią okulistką wynik badań zapytała o Tosiowe specyficzne zezowanie prawym okiem i usłyszała: Dziecko ma na skierowaniu, że jaskrę mamy badać, więc ja z Panią zeza nie będę analizować. (Oddział poza jaskrą i zaćmą zajmuje się diagnostyką i leczeniem zeza- Pani doktor jedna i ta sama, ale skierowania trzeba mieć dwa)

- Po niefortunnym RTG z podejrzeniem kręgozmyku na pilnej wizycie konsultacyjnej u prowadzącego Teosia od urodzenia ortopedy usłyszeliśmy Ja to się w zasadzie zajmuję badaniem bioderek, więc nie będę się wypowiadał w tej sprawie proszę użyć siły przebicia i zrobić rezonans. (Wizyta nie została nawet wpisana w kartotekę.)

_________________________________________________________________________

I jeszcze jedna ciekawostka. Gdy wszech polecana w naszym rejonie okulista stwierdziła u 8 miesięcznego Teosia wadę wzroku lewego oka -8,  poleciła by włączać dziecku karuzelę nad łóżeczkiem i przyjść do kontroli za rok. (Rok w którym mózg Teosia mógł całkiem zapomieć jak się patrzy oboma oczami i już wówczas ciężka rehabilitacja wzroku byłaby teraz jeszcze trudniejsza). Miesiąc po tej wizycie; po przekopaniu internetu i konsultacji u innego specjalisty Teoś nosił już soczewkę kontaktową.

_________________________________________________________________________

Itd, itp, itd….

Prosimy więc nie radźcie nam by zaufać lekarzom, by nie zadawać pytań, nie szukać odpowiedzi… ani nawet by nie pytać dr google.