Przyjaciele Najmniejsi

Słowo GUGU (tłum.PIES) w języku Teosomskim pojawiło się zaraz po pierwszym MAMA. Było to dość dawno temu i w między czasie Toś uzupełnił zakres słownictwa o TATA, DZIADZIA (baba znał wcześniej), bogaty zestaw gestów i onomatopej.

Trochę Teoś starał się naśladować dźwięki usłyszanych słów, wygłaszał całkiem niezrozumiałe monologi we własnym języku…

Aż nagle, podczas wakacji u dziadków pojawiło się piękne BELA. Nie ćwiczone z żadnym logopedą i przede wszystkim nieprzypadkowe.

BELA to pies podwórkowy dziadków z Wyla przygarnięty ze schroniska kilka lat temu. Choć zaczynała swoją wiejską przygodę jako opuchnięta i wystraszona. Teraz jest zgrabna (choć brudna), radosna, a nawet nieco niesforna.. Wciąż jednak lubi trzymać się na uboczu i całe dnie lata spędza w cieniu pod tarasem wygramalając się dopiero na wieczorny obchód lub na spacer do lasu.

Konkurencją beli jest Ziuta pół domownik, pół powsinoga. Mały rozszczekany sznaucer, który wszędzie za nami łazi i liże Tocha po twarzy…

Nie wiem czy Ziuta jest taka upierdliwa, czy w Beli jest jakaś magiczna moc przyciągania, ale zarówno Teo, jak i jego brat cioteczny Leo upodobali sobie właśnie Belę ( z całą jej tarasową ignorancją) jako ukochanego psa u dziadków na wsi.

Ciekawe…

Jednak aby było sprawiedliwie Teoś pamięta o Ziucie i rozróżnia:

-BELA: duże włochate psy, oraz brunatne niedźwiedzie

-GU- BELA: duże psy z krótką sierścią

- GUGU: małe psy.

A kiedy rysujemy zwierzaki rozróżnia też koty: włochate jak Rysia oraz smukłe jak Albert ( i zawsze nakazuje narysować mu obydwa na jednej kartce, jakby chciał żeby dogadywały się dobrze choć w wersji rysunkowej).

_______________________________________________________________________

PS 1. Wylazłowski królik cioci Agaty, imieniem Juki, też ma swoje miejsce w serduchu Teosia. Choć  nie ma jeszcze swojej wersji  w teosomskim mówionym,  wyrażają go  gesty: skakanie + jedzenie oraz radosne rumieńce na twarzy. Tosiek doskonale wie gdzie Juki ma swój domek. Każdego wylazłowskiego ranka (oraz kilka razy w ciągu dnia) nakazuje się tam zanieść razem z pełną miską króliczych przysmaków.

PS 2. Teoś wrócił już do domu, ale co dzień dzwoni do babci. Przez telefon zawsze mówi BABA oraz zaraz potem BELA ;)