Tata Teosomka

Tata Teosomka zgrywa twardziela gdy mówi, że potrzebuje spokoju aby popracować, że Teoś powinien więcej bawić się sam, że pora na oddzielne spanie, że zbyt wiele czasu poświęca na rozwożenie nas wszędzie gdzie chcemy; gdy planuje rowerowy rajd bez rodziny; gdy krzywo patrzy kiedy wychodząc na zakupy po coś dla mamy wracamy z czymś dla Teofila;  gdy trzeba umyć podłogi w całym domu bo Teoś z mamą malowali  w szale twórczym.

Ale kiedy zamykamy Tatę Teosomka na 8 godzin w gabinecie, żeby mógł w spokoju skupić się na pracy, po 30 minutach pod pretekstem robienia kawy wymyka się i zagląda do tosiowego pokoju. Po kolejnej godzinie idąc w kierunku łazienki przysiada na tosiowej kanapie i patrzy z zachwytem jak syn dzielnie pracuje na zajęciach logopedycznych, a w połowie dnia w ramach odpoczynku wybiera się z nami na spacer.
A gdy chcemy pozwolić się wyspać Tacie Teosomka i ścielimy mu kanapę w drugim pokoju już od 6 zagląda on do tosiowej sypialni, i gdy tylko tym łażeniem uda mu się obudzić syna przez cały poranek czyta mu książki.
Kiedy jedziemy gdzieś daleko samochodem, na każdym przystanku Tata Teosomka wyciąga syna z fotelika i mówi jak bardzo tęsknił nie widząc go podczas tego odcinka trasy. A gdy Teoś jest bardzo z nudzony tata z za kierownicy i wydaje odgłosy zwierzaków do zgadywania.
Jeśli mama z Teosiem wyjeżdżają na trochę sami do dziadków, tata choć tak bardzo chciał odpocząć, dołącza do nich szybciej niż to było planowane.
Zgadnijcie co robi Tata Teosomka kiedy idąc po zapas męskich skarpet zauważy w sklepie obok bodziaka z superbohaterem… lub czapkę z daszkiem… lub odlotową zabawkę?
I bez problemu myje pomalowaną farbkami podłogę, po raz dziesiąty maluje ubrudzoną jedzeniem kuchenną ścianę i czyści porysowaną kredkami kąpielowymi wannę.
______________________________________________________________________
Kiedy Teoś był jeszcze małą fasolką w brzuchy mamy jego tata powiedział: mam nadzieję, że to będzie dziewczynka, syna będę musiał wychowywać surowo. Faktycznie trzyma Tosia krótko: na zbyt długo i zbyt daleko nie da mu się od siebie oddalić ;)
11277514_10205897463869358_45941039_o

Można? Można!

Niby do dobrych specjalistów prywatnie też trzeba długo czekać, niby też maja masę pacjentów, ale…
Obdzwaniam dziś rano kilku żeby umówić Teosia na jesienne wizyty i nie żal mi już żadnej wydanej złotówki.

Rozmowa 1. (dzwonię lekko speszona bo poprzednią wizytę w ostatniej chwili odwołaliśmy. Staram się więc pozostać kulturalna, ale nierozpoznana)
Ja (możliwie bez wyrazu): Dzień dobry, Celina Antczak, chciałabym umówić syna na wizytę.
Dr: O Dzień dobry, mama Teofila, prawda?! No i jak, udało się wyjaśnić sprawę zezowania?
(następuje serdeczna rozmowa, umawiamy się na połowę września. Dostajemy też wskazówkę aby na ten sam dzień dograć wizytę z Panią kontaktolog żebyśmy nie jechali 2 razy)

Rozmowa 2 (kontaktolog)
Ja (już wiem, że nie ma co się kryć): Dzień dobry, z tej strony mama Teofila, mamy wizytę na… i chcielibyśmy…
(Po drugiej stronie słuchawki słyszę serdeczne Dzień dobry oraz , że nie ma problemu, i ze możemy spotkać się w gabinecie bliżej tego drugiego.. Udaje mi się też dostać masę potrzebnych na już porad.)

Rozmowa nr 3 (u tej Pani dr jeszcze nigdy nie byliśmy, raz tylko rozmawiałyśmy przez telefon)
Ja: Dzień Dobry, Celina Antczak, mama Teofila, rozmawiałyśmy ponad miesiąc temu w sprawie…
Dr: Dzień dobry, właśnie wczoraj o Pani myślałam!
… i dalej…
nie ma sensu, żebyście jeździli do mnie tak daleko, znalazłam Wam świetnego specjalistę w regionie!
(Znów rozmowa schodzi na serdeczności, a nawet dzielimy się wakacyjnymi planami).

Można? Można!