keep smiling

Z różnych powodów moglibyśmy napisać, że nie jest nam ostatnio łatwo…

Jednak spotyka nas tyle drobnych przyjemności, że każdego dnia mamy jednak powody do uśmiechu:

- Teo zdobył nagrodę w swoim pierwszy konkursie plastycznym. Bohomazy- mewy na latawcu zostały docenione i mama Teosia co dzień wieczorem z dumą ogląda dyplom. Sam Teoś podniesiony do góry z dumą ogląda swój latawiec, który wisi na ścianie w jego pokoju.

- Teoś uczy się wskazywać zwierzaki, o które się go pyta. Na ostatnich zajęciach z ciocią Tiną na 5 pytań 3 razy udało mu się trafić. Mama podglądała lewitując z dumy 30 cm nad podłogą.

- Ciocia Tina dostała wezwanie do odbioru wyróżnienia  dla wyjątkowego rehabilitanta w konkursie im. Religi , do którego ją zgłosiliśmy. Mamy nadzieję, że na gali dostanie złoty medal za pierwsze miejsce, Oskara, Nobla, Kryształową Kulę.. i pomnik w centrum Warszawy, a i tak to będzie za mało, żeby docenić jej zasługi

- Tata z dziadkiem założyli firmę i teraz rynek małych przedsiębiorstw należy do nich!

- Mama, zainspirowana Teosiem dostała się na studia doktoranckie.

- Tegoroczna jesień rozpieszcza nas pogodą.

I choć wciąż nie możemy dobrać odpowiedniego rozmiaru soczewki, i choć Teo wprowadził strajk głodowy na wszystkie pokarmy z wyjątkiem mleka mamy…. Co dzień zasypiamy uśmiechnięci :-)

10420168_295044994027520_1935593032038744972_n

Karty Lulu, wydawnictwo Oculino

    

10699119_10203838668880770_2125203433_n

    Ciocia Dorota z wydawnictwa Oculino, jest naprawdę super!* No i karty Lulu takie ładne, kolorowe… A Lulu to nawet nosi plasterek na oku i się uśmiecha, może i Teo się przekona do zakrytego oka?? W każdym razie warto je mieć,pomyślałam, śledząc całą inicjatywę powstawania kart do stymulacji wzroku dzieci i zabaw wzrokowych.

Tak naprawę jednak nie byłam wcale przekonana, czy wzbudzą one w Tosiu większe zainteresowanie niż zwykłe książeczki kontrastowe, a tymczasem…

Karty Lulu, okiem rodzica:

– Wykonanie przemyślane, nad wyraz solidne i estetyczne.

- Karty o wielkości idealnej dla łapek dedykowanej grupy wiekowej.

- Nie za ciężkie, nie za twarde i co ważne z zaokrąglonymi rogami! – Kolory przyjemne: kontrastowe, ale nie rażące.

- Instrukcja jasna, pomysły zabaw ciekawe.

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić, to, że plansza do zabaw wzrokowych jest trochę za mała, a przez to zbyt trudna jak dla naszego mniej-niż-roczniaka, ale myślę, że zanim Teo skończy 3 lata, jeszcze nie raz ją wykorzystamy! Cena , jakość oraz autorskie rysunki i polskie wykonanie wypada na duży plus!

    Listonosz przyniósł paczkę od Oculino, kiedy Teoś drzemał po porannej rehabilitacji. Po drzemce pojechaliśmy na rehabilitację popołudniową i klubikowe spotkanie z innymi maluchami – czyli dzień wyjątkowo pracowity. Po powrocie zastanawiałam się nawet, czy nie przedstawić Tośkowi Lulu dopiero następnego dnia, ale ostatecznie nie wytrzymałam i bez żadnej przemyślanej strategii zabawy rozłożyłam przed nami karty. Natychmiast dał się zaobserwować ogromny wybuch entuzjazmu ze strony naszego Tośka.

Karty Lulu oczami malucha:

(jednym okiem prawie zdrowym, drugim z wadą -15, zasoczewkownym)

- okrzyki radości,

- machanie łapkami,

- podskakiwanie na pupie,

- przebieranie w kartach, wybieranie, oglądanie, a nawet smakowanie!

Mimo sporego zmęczenia Teo całkowicie zaangażował się w spontaniczną zabawę, przyglądał się obrazkom, dokonywał wyboru spośród dwóch zaprezentowanych, wyciągał ręce, a nawet uśmiechał się do wyszczerzonej buzi Lulu i gadał przy tym tak, jakby faktycznie zapoznawał się z przyszłym kumplem.

    Nie znam się na widzeniu i patrzeniu, ale mina Teosia oglądającego karty Lulu, wielkie oczy, a w nich zachwyt, każą mi uwierzyć, że w tych kartach zaklęty jest taki świat na jaki oczy Teo patrzą z przyjemnością i zainteresowaniem. A może przede wszystkim ze zrozumieniem? Pozornie chaotyczny dobór obrazków pozwala na tworzenie nieskończonej ilości zabaw i Lulowych opowieści. Aż sama nie mogę się doczekać wspólnej zabawy. Zobaczymy, jak karty sprawdzą się jutro w porze plasterkowania. ______________________________________________________________

* żeby nie było… w moim wpisie nie ma za grosz prywaty. Ciocię Dorotę znamy tylko z internetu, ale cenimy jej wspaniała pracę oraz cenne rady jakich udziela nam cierpliwie od początku naszej przygody z niedowidzeniem zwanym potocznie „ piractwem”.

 

A karty Lulu oraz inne produkty Oculino znajdziecie tutaj: 
https://oculino.com/

zasoczewkowany

4 DNI Z ŻYCIA SOCZEWKI

Podsumowanie:

  •  odbyte podróże: Toruń- Wylazłowo- Toruń. Toruń-Bydgoszcz- Toruń
  • zwiedzone miejsca: dom Teosia, dom i ogród dziadków z Wyla, plac zabaw w parku na Bydgoskim Przedmieściu, Dorotkowo, Szpital Jurasza w Bydgoszczy.
  • przebyte aktywności: huśtanie, kręcenie, podrzucanie, rehabilitacja ruchowa, rehabilitacja logopedyczna, malowanie farbami, podróż samochodem, spacer wózkiem (z głową rozglądającą się na wszystkie strony), zabawy z Lenką, zabawy na piłce, kąpanie
  • zaliczone wypadnięcia: 2 (w wyniku wsadzenia zabawki w zasoczewkowane oko, w wyniku zalania oka wodą)
  •  zaliczone groźne przemieszczenia poza tęczówkę: 0
  • odnotowane problemy: wieczorne wyjmowanie (Teo albo zaciska powieki, albo wywraca gałkę oczną tęczówką do tyłu)

Bilans: JESTEŚMY BARDZO ZADOWOLENI
wszystkim zaś którzy wsparli nas w sprawnej wymianie soczewki jeszcze raz wielkie DZIĘKI!