Jak uwieść Wróżkę Zębuszkę?

Od około 3 miesięcy wydaje nam się, że Teo ząbkuje. Zalicza kolejne etapy: zainteresowanie gryzakami, gryzienie wszystkiego, wkładanie łapek do buzi, coraz obfitsze ślinienie, podgryzanie nosów i bród rodziców… Jednak nic z tego nie wynika: testy palpacyjne i łyżeczkowe wypadają negatywnie.

W ostatnich dniach ilość śliny możemy mierzyć już w litrach, a Teoś stał się bardzo niespokojny. Wybucha nagłym płaczem podczas zabawy, budzi się w nocy… Zębów na horyzoncie łysych dziąseł wciąż brak.

Tata Teosia wymyślił w związku z tym teorię, zgodnie z którą istnieje jakiś zorganizowany system redystrybucji mleczaków obsługiwany przez Wróżkę Zębuszkę. I jeśli to ona wkłada pod poduszki prezenciki w zamian za zabranego zęba, to być może powinniśmy przygotować coś dla niej aby zęba Tośkowi przyniosła.

Tylko co?

Ciasteczka i mleko zarezerwowane są dla Świętego Mikołaja.

Pieniążek mógłby zapachnieć korupcją.

A może Wy macie jakieś propozycje?

Tymczasem Teoś wyraźnie zmęczony całą sytuacją przespał pół dnia na cycku mamy, która dzięki temu spędziła najprzyjemniejsze niedzielne przedpołudnie.*

_________________________________________________________________________

* Tak, w tym przypadku jestem matką nieempatyczną. Zamiast współczuć ząbkującemu maluchowi rozkoszuję się przytulaniem pulchnego ciałka, które w te upały coraz mniej chętnie sypia wtulone w mamę.