Niech będzie pochwalony! (dzień dobrych wiadomości)

  •  ma całkiem niezłe napięcie mięśniowe jak na ZD;
  •  solidnie przybrał na wadze;
  •  bardzo ładnie trzyma główkę i nie protestuje leżąc na brzuchu;
  •  potrafi skupić wzrok na twarzy osoby przed sobą;
  •  rozgląda się za dźwiękiem grzechotki;
  •  reaguje na głosy mamy i taty;
  • ma bardzo silny odruch ssania

Takie pochwały zebrał dziś Teo od Pani fizjoterapeutki z OWI oraz Pani w poradni laktacyjnej. Jako dumnie rodzice dorzucamy też swoje:

  • mniej śpi, a więcej czuwa;
  • wytrzymuje coraz dłuższe cykle masowania buzi;
  • wspaniale reaguje na karty kontrastowe (ma nawet swoje ulubione: muchomora, sowę, motyla i sztućce);
  • ma coraz większy apetyt;
  • nauczył się płakać (dziś rozpłakał się po raz pierwszy i teraz niestety z pasją wykorzystuje tą umiejętność)
  •  łączy rączki na środku brzucha i jeśli mu trochę pomóc potrafi chwycić w nie cienką grzechotkę.

I delektujemy się tą listą, zapominając na chwilę o tym, co nas martwi i co jeszcze sprawia nam problemy.

 

 

 

usposobienie weekendowe

Czy to możliwe, że niespełna miesięczny maluch potrafi załapać weekendowe lenistwo? Nasz pierwszy, samodzielny weekend w Toruniu, sobota, czekamy na odwiedziny babci Anki, więc wstajemy wcześniej, żeby posprzątać, przygotować Teo (nakarmić, wymasować..), zaparzyć kawę.., ale dla odmiany Tosiek, który zwykle od 6 jest już w pełni obudzony, ani myśli wstawać. Z trudem udało nam się go przebrać i nakarmić  przez sen, po czym wylądował z powrotem w koszu Mojżesza, a my mieliśmy sporo czasu, żeby ogarnąć mieszkanie. Spał też grzecznie podczas naszego drugiego śniadania i na spacerze. Wszystkie zabawy, ćwiczenia, posiłki Teo mijały nam bez marudzenia i kończyły się spokojnym zapadaniem w kolejną drzemkę. Tak samo było zresztą w niedzielę. Po łaskawie przespanej nocy (tylko szybkie pobudki na mleko, bez dodatkowych atrakcji) przedłużone spanie rano, (więc mogliśmy w komplecie zjeść śniadanie), drzemka na zakupach i kiedy chcieliśmy wieczorem obejrzeć film.

Nastał jednak poniedziałek i Teoś znów obudził się już o 6 rano, podczas porannej wizyty u pediatry cały czas wiercił się w wózku i nie zasnął, kiedy w końcu wróciliśmy do domu. Nie spał też podczas naszego drugiego śniadania i obiadu. Nie zasnął nawet w chuście..  Za to z dużo większym zaangażowaniem uczestniczył we wszystkich organizowanych dla niego zabawach i ćwiczeniach. Chyba nie jesteśmy jeszcze zmęczonymi rodzicami, skoro tak bardzo cieszą nas te jego momenty aktywności.

Czekamy na kolejny weekend, ciekawe czy Tosiek powtórzy to leniuchowanie, może tym razem poleniuchujemy razem z nim…

 

Taka Dum

Nie umiemy śpiewać ani ja, ani Lucek. Co więcej, dotychczas krytykowani za fałszowanie, nie mamy odwagi, by zacząć śpiewać tak, jak umiemy. Tymczasem Pani logopedka nakazała śpiewać Teo samogłoskami i sylabami. Dopóki nie uwierzymy we własne głosy angażujemy w to śpiewanie trochę ciocię Agę, trochę babcię Ankę, ale że Aga jest wiecznie w pracy, a babci Anki nie możemy mieć w Toruniu na stałe, Taka Dum i Skibaraba wyparło muzykę klasyczną. Choć sami mamy już dość regularnego odtwarzania jednej płyty, rytmicznie bujamy się przy niej z Tośkiem na rękach.

 

3!

 

Dziś Teo skończył 3 tygodnie, przez ten czas urósł 3 centymetry (co prawda według miary urósł tylko jeden centymetr, ale według rodziców, dziadków oraz śpiochów to co najmniej ze 3- wreszcie przynajmniej część śpiochów na niego pasuje i już nie gubi stóp w okolicach kolan..) Od wczoraj notujemy też wielki przypływ apetytu, Tosiek zjada o 3-dzieści mililitrów mleka więcej- kto wie jaki będzie długi i szeroki, kiedy skończy 3 miesiące?? Mamy nadzieję, że przerośnie rówieśników urodzonych o czasie.

Dzisiaj miało być także 3 gości (babcia Wanda z Panem Piotrem i ciotka Marysia), ale tutaj na szczęście reguła 3 nie zadziałała i gości było aż 5, (a doliczając tatę, ktory przyjechał do Wylazłowa po 3 dniowej nieobecności to nawet 6 ( o proszę 2x 3 :) )

Choć trochę chuchamy na odporność Teosia, przełamaliśmy strach i pozwoliliśmy mu poprzytulać się do wszystkich odwiedzających, na dowód naszej odwagi zamieszczamy kilka zdjęć.

 

 

Dziś dotykaliśmy…

  •  taśmę do ćwiczeń dynabend babci Anki
  •  wykrochmaloną, zakurzoną serwetkę dzierganą z białego kordonka
  •  parcianą podkładkę na stół
  • stożkowatą muszlę – kłującą na końcu i chropowatą na powierzchni
  • paczkę chusteczek higienicznych

Nie zdążyliśmy jeszcze odwiedzić żadnego fizjoterapeuty, rehabilitanta ani innego specjalisty, ale, żeby nie marnować czasu, zdajemy się na internet (tylko te sensowniejsze strony), własną intuicję oraz wiedzę dziadków i zaczynamy pierwsze usprawnianie Tośka. Na początek proste ćwiczenia sensoryczne, między innymi dotykanie powierzchni o różnych fakturach.

SPA

Jednym z pierwszych „usprawnień” jakie zaczęliśmy stosować na Teo jest masaż Shantala. Dzięki uprzejmości zaprzyjaźnionej masażystki przekonaliśmy się do jego prostej formy i udaje nam się samodzielnie masować Tośka  każdego wieczora. Oczywiście zapewne jest to masaż trochę w naszej własnej interpretacji, bo po kilku pierwszych razach przestaliśmy kurczowo trzymać się instrukcji, dostosowując się do reakcji Tośka, ale podstawowe figury i założenia zostały bez zmian. Co ważne, Teoś zaakceptował takie wieczorne masowania (najbardziej lubi na brzuszku, najmniej na twarzy) – zresztą nie ma się mu co dziwić, mało kto ma tyle szczęścia, by od razu po urodzeniu mieć w domu prywatne SPA :)

 

Wskazówki od Pani Kasi:

MASAŻ SHANTALA

Pozycja: na nogach masującego – na plecach/ wzdłuż ud, na brzuchu/ w poprzek ud

Czas: od 5 do 20 minut (przerywamy, kiedy dziecko płacze lub robi się niespokojne), przed kąpielą

Przeciwwskazania: astma, otwarte rany, gorączka

Wskazówki:

  • ruch masujący w kierunku od serca, ruch powrotny delikatne głaskanie
  • nie odrywamy rąk od dziecka, zawsze w kontakcie z ciałem jest przynajmniej jedna dłoń
  • każdy ruch powtarzamy przynajmniej 3 razy
  • w okolicach nadgarstków i stawów skokowych ruch zwalniamy i wykonujemy delikatniej
  • używamy oliwki dla niemowląt

Przebieg:

Rozsmarowujemy oliwkę na własnych dłoniach.

BRZUCH

  • ruch dłoni od szyi do podbrzusza / naprzemiennie jedna i druga dłoń ułożona w poprzek ciała dziecka
  • obie dłonie równolegle / ruch jednoczesny po bokach od ramion do podbrzusza
  • dłonie skrzyżowane / ruch po x od szyi do podbrzusza – powrót po bokach
RĘKA
  • lewą ręką chwytamy nadgarstek lewej rączki, prawą dłonią obejmujemy ramię i kolistymi ruchami masujemy w kierunku dłoni
  • przekładamy nadgarstek do prawej ręki i lewą dłonią wykonujemy koliste ruchy od obojczyka do dłoni
DŁOŃ
  • kciukiem, kolistymi ruchami rozcieramy wewnętrzną stronę dłoni, nadgarstek i grzbiet dłoni
  • rozprostowujemy i zginamy palce
  • POWTARZAMY WSZYSTKIE RUCHY NA PRAWEJ RĘCE I DŁONI
BRZUCH cd
  • głaskanie zgodne z ruchem wskazówek zegarka łapiemy za stópki i przegłaskujemy drugą dłonią całe ciałko od szyi do stóp
NOGA, STOPA
  • ruchy jak z rękoma
  • na stopie warto rozmasować kciukiem paluch i łuk pięty
PLECY
  • jedna dłoń mocno przylega do pośladków dziecka, drugamasuje plecy od szyi do pośladków 
  • (im wolniejszy i płynniejszy ruch tym efekt masażu lepszy !!!)
  • jedną dłonią chwytamy stópki, drugą przemasowujemy od szyi do pięt
TWARZ
  • opuszkami palców obu dłoni rozcieramy czoło od środka na boki
  • całą twarz masujemy oburącz, od czoła do brody w kolejnych pasmach – linia środkowa, linie boczne
  • opuszkami palców wskazujących rozcieramy nozdrza z góry na dół i z powrotem
  • tak samo kości jarzmowe i żuchwę
  • delikatnie masujemy gałki oczne, po czym palce zsuwają się po nosie i policzkach
ĆWICZENIA PODCZAS LUB PO MASAŻU
  • zginanie stawów – pojedynczo i w „trójzgięciach kończyn”, zginanie i prostowanie paluszków
  • odwodzenie ramion za głowę ruchami „krążącymi”
  • krążenie dłońmi i stopami    

„DLACZEGO…”

BAJKA PIERWSZA DLA TEOSIA (wg pomysłu cioci Molly zapisała babcia Anka)

Gdzieś w kosmosie strasznie ogromniastym i nie do końca znanym kręci się wśród wielu innych błękitna planeta. Ludzie, którzy ją zamieszkują nazywają ją Ziemią. Na Ziemi tętni życie. Rośliny bujnie ją zarastają, woda płynie, zwierząt jest bez liku. W powietrzu unoszą się ptaki i owady, w wodzie pływają ryby i inne stworzenia, a na lądzie można spotkać rozmaite pełzacze, skakacze, chodziacze, biegacze, kłusacze… Wśród nich ponoć najważniejszym jest chodziacz zwany człowiekiem. Ma głowę, tułów, dwie ręce zakończone pięciopalczastymi dłońmi, dwie nogi, na których stoi i chodzi. Człowiek myśli, czuje i jest zazwyczaj bardzo pewny siebie, bo wydaje mu się, że jest najważniejszy na całej Ziemi. Błękitna planeta jest piękna, różnorodna i superkolorowa dzięki Temu, który wie wszystko i decyduje o wszystkim. Dzięki Niemu każdy człowiek ma tyle dobra co zła, mądrości i głupoty i może sam wybierać, kim chce być. Wszystkie stworzenia na Ziemi zbudowane z tego samego tworzywa. Każdy ma swój wzór, informację o tym kim jest, jak wygląda. W Jego planach wszyscy ludzie mają swój kod zawarty w 23 parach CHROMOSOMÓW i dzięki temu mimo różnic w wyglądzie , zachowaniu, charakterze są bardzo do siebie podobni. Czasem jednak w naturze coś się poplącze, nie wiadomo, czy to z Jego woli, czy może Jemu zdarzy się czasem nie dopilnować tworzenia nowego życia, bo już się zmęczył…albo zajęty był czymś innym…Wtedy nowemu człowiekowi może czegoś brakować albo ma czegoś za dużo. Zdarza się, że dostanie dodatkowy ponadplanowy CHROMOSOM.
I co? I rodzą się dzieci białe, czarne, żółte bardzo do siebie podobne, wyjątkowe. Wszystkie mają skośne oczy, małe noski, są nieduże. I wszystkie szczerze się uśmiechają, bo kochają życie, lubią być szczęśliwe.
Pewnego wrześniowego dnia 2013 roku urodził się właśnie taki chłopczyk. Mama i Tato nazwali go Teofilem, na niego właśnie czekali kilka miesięcy. Czytali kiedyś książkę o Teo, który poszukiwał siebie i jego podróż wywarła na nich takie wrażenie, że swojemu synkowi postanowili nadać imię TEOFIL, co znaczy nie inaczej, tylko „miły Bogu”.
Hej! Ty, który wiesz wszystko, pamiętaj o swoim TEOSOMKU, pomóż mu godnie przeżyć dany mu czas.